Nieśmiertelne "Ja".

Data:

Być może zbliżamy się do podstawowej myśli mistyków - istnieje tylko jedno nieśmiertelne Ja albo jeden Świadek, wspólny nam wszystkim.

Być może ty, jak większość ludzi, czujesz, że jesteś tą samą osobą, którą byłaś wczoraj. Być może czujesz również, że jesteś tą samą osobą, którą byłaś rok temu. Rzeczywiście, wszędzie, dokąd sięgasz pamięcią, wydajesz się sobie taka sama. Mówiąc inaczej: nie pamiętasz takiego okresu, kiedy nie byłaś sobą. Innymi słowy, jest w tobie coś, czego nie zmienił upływ czasu. Ale twoje ciało z pewnością nie jest takie samo jak rok temu. Również odczucia są dzisiaj inne. I na pewno twoje wspomnienia są inne niż dziesięć lat temu. Umysł, ciało, uczucia - wszystko zmieniło się z czasem. Ale coś pozostało niezmienione i ty wiesz, że coś się nie zmieniło. Coś pozostało takie samo. Co to jest?

Rok temu o tej samej porze miałaś inne zmartwienia i inne problemy. Twoje doświadczenia były inne, inne były twoje myśli. Wszystko to zniknęło, ale coś pozostało. Idźmy dalej. Gdybyś przeniosła się do zupełnie innego kraju, gdybyś miała innych przyjaciół, inne otoczenie, nowe doświadczenia, nowe myśli... Wciąż miałabyś to samo wewnętrzne poczucie Ja. A gdybyś teraz zapomniała o pierwszych dziesięciu, piętnastu czy dwudziestu latach swojego życia? Wciąż czułabyś to samo wewnętrzne Ja, prawda? A gdybyś teraz choć na chwilę zapomniała o wszystkim, co ci się przydarzyło w przeszłości, i czuła tylko to czyste, wewnętrzne Ja - czy cokolwiek naprawdę by się zmieniło?

Mówiąc krótko, jest w tobie coś - to głębokie, wewnętrzne poczucie Ja - co nie jest pamięcią, myślami, umysłem, ciałem, nastrojami.  Gdyż wszystko to się zmieniło i może się zmieniać bez naruszania wewnętrznego Ja. Tym, co pozostaje nie zmienione przez upływ czasu, jest bezosobowy Świadek i Ja.

Czy więc tak trudno uświadomić sobie, że każde świadome istnienie posiada to samo wewnętrzne Ja? I że z tego powodu całkowita liczba transcendentnych Ja jest niczym innym jak jednością? Już doszliśmy do tego, że gdybyś miała inne ciało, wciąż czułabyś to samo Ja - i dokładnie tak samo czuje każdy człowiek. Czy nie wystarczy powiedzieć, że istnieje tylko jedno Ja, przyjmujące różne poglądy, różne wspomnienia, różne uczucia i doznania?

I to nie tylko teraz, ale zawsze, w przeszłości i w przyszłości. Skoro niewątpliwie czujesz (chociaż twoja pamięć, umysł i ciało są inne), że jesteś tą samą osobą, którą byłaś dwadzieścia lat temu (nie tym samym ego czy tym samym ciałem, ale tym samym Ja), a więc jeżeli Ja nie jest zależne od wspomnień, czy nie mogłaś być tym samym Ja dwieście lat temu? Mówiąc słowami fizyka Schrodingera:

"To niemożliwe, aby ta jedność wiedzy, uczuć i wyborów, którą nazywasz swoją własną, nagle z nicości przemieniła się w istnienie, i to tak całkiem niedawno; ta wiedza, uczucie i wybory są wieczne i niezmienialne i są jednym we wszystkich ludziach, a nawet we wszystkich czujących istotach. Warunki, w jakich istniejesz, są prawie tak stare jak skały. Przez tysiące lat ludzie cierpieli, a kobiety rodziły w bólach. Może sto lat temu ktoś siedział na tym samym miejscu i tak jak ty z podziwem i tęsknotą w sercu patrzył na światło umierające w lodowcach? I tak jak ty zrodzony był z mężczyzny i kobiety. Czuł ból i ulotną radość. Tak jak ty. Czy był kimś innym? Czy nie był tobą?"

Mówimy: nie mógł być mną, bo ja nie pamiętam, co się wtedy działo. Ale to właśnie jest ten straszny błąd, polegający na utożsamianiu Ja ze wspomnieniami, a przecież dopiero co przekonaliśmy się że Ja nie jest pamięcią, lecz świadkiem pamięci. Poza tym pewnie nawet nie pamiętasz, co ci się przydarzyło w zeszłym miesiącu, ale wciąż jesteś Ja. Cóż z tego, że nie pamiętasz, co się stało w zeszłym stuleciu? Wciąż jesteś tym transcendentnym Ja i to Ja - jest tylko jedno w całym wszechświecie - to jest to samo Ja, które budzi się  w każdym nowo narodzonym istnieniu, to samo, które było w naszych przodkach, to samo, które będzie w naszych następcach - jedno i to samo Ja. Czujemy, że jesteśmy inni tylko dlatego, że popełniamy błąd utożsamiania wewnętrznego i transpersonalnego Ja z zewnętrzną i indywidualną pamięcią, umysłem, ciałem, które rzeczywiście są inne.

Wracając jednak do tego wewnętrznego Ja: co to właściwie jest? Nie narodziło się z twoim ciałem ani nie zginie z twoją śmiercią. Nie zależy od czasu ani nie przysparza zmartwień. Jest bezbarwne, bez kształtu, bez formy, bez wymiaru, a jednak ukazuje twoim oczom całe królestwo. Widzi słońce, chmury, gwiazdy i księżyc, ale samo nie może być usłyszane. Chwyta spadający liść, kruszącą się skałę, ale samo nie może być schwytane.

Nie musisz podejmować próby ujrzenia swego transcendentnego Ja, co zresztą i tak jest niemożliwe. Czy oko może zobaczyć samo siebie? Powinnaś tylko uparcie, stopniowo porzucać fałszywe utożsamianie się ze wspomnieniami, umysłem, ciałem, emocjami  i myślami. Nie wymaga to żadnego nadludzkiego wysiłku ani teoretycznego zrozumienia. Musisz zrozumieć tylko jedno: cokolwiek widzisz, nie może to być Widzący. Wszystko co wiesz o sobie nie jest twoim Ja, Wiedzącym, wewnętrznym Ja, którego nie można postrzec, zdefiniować czy uczynić żadnym przedmiotem. Dopóki jesteś w kontakcie z twoim prawdziwym Ja nie widzisz niczego, po prostu odczuwasz wolność wewnętrzną, ulgę, otwartość, która oznacza nieobecność ograniczeń, nieobecność przymusów, nieobecność przedmiotów. Buddyści nazywają to "pustką". Prawdziwe Ja nie jest rzeczą, lecz przezroczystą otwartością lub pustką wolną od utożsamiania się z poszczególnymi przedmiotami czy wydarzeniami. Niewola jest niczym innym jak tylko fałszywą identyfikacją Widzącego ze wszystkim, co można zobaczyć. Wyzwolenie zaczyna się od prostego odwrócenia się od tego błędu.

To prosta lecz żmudna praktyka; jej rezultatem jest wyzwolenia w tym życiu, gdyż transcendentne Ja uznane jest wszędzie za promień Boskości. W zasadzie twoje transcendentne Ja jest naturą tożsamą z Bogiem. Gdyż jest ono ostatecznie samym Bogiem, który patrzy twoimi oczyma, słucha twoimi uszami i mówi twoim językiem. Jak inaczej mógłby św. Klemens stwierdzić, że ten, kto zna samego siebie , zna Boga?

Jest to więc przesłanie świętych, mędrców i mistyków, czy są Indianami, taoistami, hinduistami, muzułmanami, buddystami, czy chrześcijanami, na samym dnie twojej duszy jest dusza całej ludzkości - dusza boska, transcendentna, prowadząca od niewoli do wyzwolenia, od snu do przebudzenia, od czasu do wieczności, od śmierci do nieśmiertelności.

Ken Wilber w "Śmiertelni Nieśmiertelni".

Komentarze

Zostaw komentarz