Jestem taka jak moi rodzice.
Rodziców można albo wziąć w całości – takich, jacy są – albo ich w ogóle nie brać.
Rodziców można albo wziąć w całości – takich, jacy są – albo ich w ogóle nie brać.
Bycie rodzicem jest niezależne od moralności, jest poza dobrem i złem. Każde ocenianie rodziców – dobre czy złe – jest arogancją.
To tak, jakby zależnie od oceny – stawali się mniej lub bardziej rodzicami.
Dziecko pojawia się przecież niezalenie od tego, czy rodzice są dobrzy czy źli,
i ustanawia więź przed i poza wszelką moralnością.
Często lęk dziecka, że mogłoby się stać takie jak rodzice, stanowi zaprzeczenie rzeczywistości, albowiem dziecko jest swoimi rodzicami.
Nie dostrzega ono również, że to, co mu się wydaje w nich złe, jest tylko cieniem ich światła, tak iż jedno nie może istnieć bez drugiego.
W praktyce można jednak zobaczyć, że jeśli ktoś weźmie swoich rodziców w całości, wpływa w niego cała ich dobroć, i że to, czego się w nich obawia albo co odrzuca, pozostaje na zewnątrz jak cena, którą należało zapłacić.
Bert Hellinger