Dobro i zło oraz wyższy porządek.
Ostatnio zastanawiałam się nad tym, dlaczego ludzie są tak różni, dlaczego jedni mają jakieś talenty, umiejętności, inni nie mają. Jaki jest cel tych wszystkich cech, które jedni wykorzystują a inni nie. Jedni mieli dzieciństwo takie, inni inne. Jedni są bardziej uprzywilejowani, inni jakby już na starcie, otrzymali mniej. I gdyby tak patrzeć na to, z punku widzenia umysłu, wynikałoby, że jest to niesprawiedliwe.
I wczoraj otworzyłam książkę "Nowa Ziemia" Eckhart Tolla, tak bez zastanowienia. I z poziomu umysłu przeniosłam się na inny poziom. I znowu odczułam ten inny wymiar naszej rzeczywistości, ten o którym nie mówi się w naszym medialnym świecie.
Eckhart mówi:" "Sens" ludzkiego życia zwykle kojarzymy z tym, co nazywamy "dobrem", ale temu dobru ciągle grozi upadek, załamanie się, nieład, zagraża mu bezsens i "zło", gdy nie można tego sensu pojąć i życie traci znaczenie. Wcześniej czy później w życie każdego z nas wedrze się bezład, niezależnie od tego, ile mamy polis ubezpieczeniowych. Może nastąpić w postaci jakiejś straty lub wypadku, choroby, ułomności, starzenia się i śmierci. Jednak wdarcie się bezładu w czyjeś życie i wynikająca z tego utrata umysłowo zdefiniowanego sensu może stać się furtką do poznania wyższego porządku.
"Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga" - mówi Biblia. Co to jest mądrość tego świata? Myślotok oraz sens definiowany wyłącznie przez umysł.
Myślenie izoluje sytuację od wydarzenia i nazywa ją dobrą lub złą, tak jakby istniała osobno. Gdy nadmiernie polegamy na myśleniu, rzeczywistość staje się pokawałkowana. Pokawałkowanie jest złudzeniem, lecz wydaje się prawdziwe, gdy dasz się schwytać w jego pułapkę, A przecież wszechświat jest całością niepodzielną, w której wszystko jest ze sobą powiązane i nic nie istnieje w izolacji.
Ta głębsza wewnętrzna łączność wszystkich rzeczy i wydarzeń sugeruje, że umysłowe etykietki "dobra" i "zła" są w istocie fikcją. Wynikają z ograniczonej perspektywy i dlatego są prawdziwe tylko względnie i tymczasowo.
Zamiast oceniać to, co jest, zaakceptujmy to, co jest. W ten sposób zestrajamy się z wyższym porządkiem. Często umysł nie może zrozumieć, jakie miejsce i cel ma w schemacie całości jakieś na pozór przypadkowe zdarzenie. Lecz nie ma przypadkowych wydarzeń i nie ma sytuacji ani rzeczy, które istnieją same z siebie i dla siebie, w odosobnieniu.[...]
Kosmos nie jest chaosem. Samo słowo "kosmos" oznacza porządek. Ale porządku tego ludzki umysł nigdy nie pojmie, choć czasem może mieć krótki przebłysk zrozumienia."
W świetle tych rozważań, nigdy nie powinnam się zastanawiać, dlaczego ktoś ma czegoś więcej, albo ktoś jest taki biedny, pokrzywdzony, bo ma mniej. Nie powinnam zazdrościć, ani być dumna. To nie moja wada ani zasługa. Wyższy porządek ustala reguły gry, a ja "przełączam guziczek" z identyfikacji z umysłem na bycie w TERAZ takim, jakie jest, z pełną akceptacją i zrozumieniem i trwam w obecności. I taki jest główny cel mojego istnienia.