Pasja Radość Zachwyt Duch

Data:

Dziś chciałabym podzielić się z Wami fragmentem książki, która dla mnie jest bardzo ważna i cenna. Jest to „Radość” Alexandra Lowena. Lowen przedstawia w niej przykłady terapii swoich pacjentów i pracy z nimi nad odzyskaniem radości życia, naturalnego, dziecięcego stanu istnienia. Podaje przykłady i ćwiczenia, które przywracają ciału witalność i wyzwalają energię stłumionych uczuć. Przybliża założenia bioenergetyki – terapii opartej na nierozerwalnym związku umysłu i ciała. Dużo mówi o duchowości i seksualności oraz o tym, jak te dwie sfery wzajemnie ze sobą współistnieją. Dla mnie bomba! Serdecznie ją polecam.

Poddanie się Bogu.

Nie samym chlebem żyje człowiek – to dobrze znana sentencja, aczkolwiek w kulturze pochłoniętej gromadzeniem dóbr materialnych nie traktuje się jej poważnie. Aby zrozumieć to zjawisko, musimy zauważyć, że wywodzi się ono z utożsamiania się z ego i jego wartościami. Dla ego wartość posiadają te przedmioty i działania, które służą poprawie obrazu jednostki w oczach innych. Temu celowi służy zarówno gromadzenie dóbr materialnych, jak i władza, sukces, sława i pozycja. A ponieważ ego jest integralną częścią naszej osobowości, wszyscy dążymy do poprawy naszego wizerunku oraz podniesienia naszego statusu w społeczeństwie. Problem staje się poważniejszy, gdy ta pogoń za wartościami dyktowanymi przez ego staje się głównym dążeniem danej kultury. W rezultacie inne, ważniejsze i głębsze wartości, które nazywamy wartościami duchowymi, zostają zepchnięte na drugi plan lub wręcz zdewaluowane, ponieważ nie widzimy już ich związku z życiem codziennym. Ten konflikt materializmu i duchowości nie dopuszcza możliwości pojednania, ponieważ są to pojęcia wzajemnie się wykluczające. Jeśli posłużymy się terminem „wartości ego” do opisania pogoni za rzeczami materialnymi, to wzmacnianie uczuć natury duchowej będzie domeną królestwa „wartości ciała”. Zarówno ciało jak i ego są jednakowo istotnymi częściami zdrowo funkcjonującej jednostki, nie można ich postrzegać jako dwóch odrębnych aspektów ludzkiej osobowości.
Każdy obiekt i każda czynność wywołująca dobre samopoczucie ciała podtrzymuje jego wartości, takie jak miłość, piękno, prawda, wolność oraz godność. W przeciwieństwie do wartości ego cz też materialnych, które wywodzą się ze związku jednostki ze światem zewnętrznym oraz z zewnętrznymi aspektami jej istnienia, wartości ciała mają charakter wewnętrzny i związane są z poczuciem własnego ja. Wartości wewnętrzny są w rzeczywistości prawdziwymi wartościami duchowymi, ponieważ są one związane z aktywnością ducha i wywołują silne uczucia oraz pasje. Z drugiej strony, nie ma tak naprawdę pasjonatów warości ego chociaż wielu ludzi jest wiedzionych ambicją zdobywania takowych. Ambicja sławy czy też obsesje na punkcie bogactwa nie wywołują dobrego samopoczucia ciała. Można powiedzieć, że bycie bogatym, to miłe uczucie, ale to uczucie uwarunkowane jest przekonaniem ego, że bogactwo zapewnia bezpieczeństwo i władzę. W człowieku pierwotnym idea bogactwa nie wywołuje wielu emocji, gdy tymczasem pojęcia godności, honoru, czy szacunku będą źródłem silnych pozytywnych uczuć. Brak identyfikacji z tymi wartościami leży u podstaw problemów socjalnych, które są plagą współczesnych społeczeństw.
Kolejną duchową wartością, niemal nieobecną w naszej kulturze, jest poczucie identyfikacji i harmonii z naturą i środowiskiem, jak również z członkami danej społeczności. Człowiek pierwotny był emocjonalnie bardzo ściśle związany ze swoim środowiskiem, ponieważ był w pełni od niego zależny w kwestii przetrwania. Człowiek współczesny, który w kwestii przetrwania jest w istocie równie zależny od środowiska naturalnego, przez identyfikację ze swoim ego stał się wyobcowany i odizolowany od świata natury. Z tego też powodu człowiek współczesny – pomimo przekonania, że jest bezpieczniejszy od człowieka pierwotnego, który zwiększał swoje poczucie bezpieczeństwa, posiłkując się magią – na poziomie ciała jest zupełnie pozbawiony bezpieczeństwa. Dzieje się tak w wyniku traty łączności z jaźnią, ziemią i wszechświatem. Każda religijna działalność ma na celu promowanie tych wewnętrznych, duchowych czy cielesnych wartości. Odzwierciedlają one te dobre uczucia, które wywodzą się z poczucia harmonii i zjednoczenia z siłami natury oraz kosmosu. Jeśli zastąpimy odniesienia do tych sił słowem „Bóg”, możemy uznać moc uczuć religijnych. Jeśli te uczucia są silne, zrodzą pasję, która raduje duszę i utrzymuje jej wysoki poziom naładowania. Wierzę, że kiedy pasja lub jakikolwiek jej aspekt taki jak, pasja wobec piękna, są obecne w jednostce, nigdy nie stanie się ona niespokojna, porywcza ani nie wpadnie w depresję. W dzisiejszych czasach, kiedy zatraciliśmy nasze wewnętrzne, duchowe wartości, religia straciła moc wpływania na emocje i zachowania. Depresja stała się społeczną plagą. Z drugiej strony szczerze wątpię, żeby system przekonań, czy to religijnych czy jakikolwiek inny, mógłby stanowić substytut pasji. Uczucie pasji rozwija się w danej osobie, kiedy ta podda swoje ego, wyzwalając tym samym ciało z ograniczających je więzów woli i wartości ego. Wyrzeczenie się tych wartości jest podstawą religijnego uzdrawiania, w którym poddajemy się Bogu.
Problem w tym, że w niektórych praktykach religijnego uzdrawiania należy poddać się nie Bogu, lecz jego przedstawicielom lub doktrynerskiemu porządkowi, który żąda posłuszeństwa wobec autorytetu. Podobnie ma się rzecz w przypadku sekt, gdzie również ego musi poddać się przywódcy, co daje złudne uczucie wolności i pasji. Posłuszeństwo nie jest prawdziwym poddaniem się i prędzej czy później dusza zacznie się buntować przeciwko utracie wolności i autentyczności. Wierzę, że prawdziwe uzdrowienie pochodzi z wnętrza danej osoby, nie z zewnętrznych sił. Główną rolę w samouzdrawianiu gra Bóg, ponieważ moc uzdrawiania jest duchem Boga obecnym wewnątrz ciała. Ten duch to oczywiście dusza jednostki – siła witalna, która utrzymuje ją przy życiu, wprawia w ruch jej ciało i wytwarza uczucie zadowolenia. Ale, jak widzieliśmy w poprzednich rozdziałach, poddanie się ciału wywołuje w pacjencie lęk przed śmiercią – lęk, że umrze, jeśli jego ego utraci kontrole. Taka osoba nie ma już wiary, ponieważ wiara w miłość rodziców , którą żywiła, będąc małym dzieckiem, została zdradzona, co zagroziło jej życiu. I chociaż poddanie bywa przerażające, jest to jedyna droga do uzdrowienia ran dzieciństwa. Poddanie się swemu ciału, ciemności nieświadomości czy mrocznym światom naszego jestestwa wymaga wiary. Wymaga to również przewodnika, osoby, w której pokładamy wiarę, ponieważ sama wcześniej przemierzyła nieznane w procesie samouzdrawiania i poszukiwania w sobie Boga. Ten, kto łączy się z Bogiem w sobie, tym samym łączy się z Bogiem na zewnątrz – z kosmicznymi procesami, które tchnęły w ciało życie i od których życie to nadal zależy. Mimo że my, współcześni ludzie, mamy o wiele większą wiedzę niż ludzie pierwotni, tkwi w nas ta sama potrzeba życia w harmonii z naturą i wszechświatem.
Czuliśmy tę harmonię, zanim straciliśmy naszą niewinność i posiedliśmy świadomość swojej jaźni. Niektórzy nawet potrafią przywołać to uczucie połączenia, kiedy będąc małymi dziećmi, doświadczali radości. Kiedy mój syn miał około pięciu lat, starałem się go namówić, by chodził do szkółki niedzielnej. Tłumaczyłem mu, że będzie się uczyć o Bogu. Odpowiedział mi: „Ja już wiem, co to Bóg”. Kiedy go zapytałem, co w nim wie, wskazał palcem na klomb kwiatów rosnących w ogrodzie nieopodal i powiedział: „On jest tam”. Zrozumiałem wówczas, że jego poczucie Boga było znacznie ważniejsze niż to, czego mógłby się nauczyć w szkole, i zaprzestałem dalszego namawiania. Miałem pewność, że jeśli potrafił wyczuć istnienie Boga w kwiatach, wie również, że Bóg jest w nim samym. Ta wiara, że wszystkie żyjące stworzenia mają w sobie boskie pierwiastek, jest kluczową myślą hinduizmu, który zakłada, że esencja Brahmy jest atrybutem wszystkich żyjących stworzeń. Ludzie pierwotni wierzyli, że każda istota i rzecz ma duszę, której należy się szacunek. Rzeki, jeziora, góry, lasy i wszystko inne jest ożywione dzięki duszy, tak samo jak człowiek. Był to animizm – pierwszy system religijny. Małe dzieci myślą tymi samymi kategoriami co ludzie pierwotni, nie ma więc nic dziwnego w tym, że mój syn widzi Boga we wszystkich żyjących stworzeniach.[…]
Wierzę, że utrata moralnych i duchowych wartości jest bezpośrednio związana ze wzrostem bogactwa. Mówi się, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz dostanie sie do królestwa niebieskiego. Lecz to królestwo jest królestwem Boga na ziemi, gdzie radość naprawdę jest możliwa. […]
Taki proces separacji tego, co boskie, od tego, co ziemskie, był oznaką postępującej demistyfikacji natury i ciała. Ziemia postrzegana była jako skupisko materii, która pod wpływem energii Słońca produkowała rośliny. Następnie człowiek nauczył się kontrolowania to naturalne zjawisko dzięki rolnictwu, które dostarczało mu pożywienia. Kiedy do upraw wprowadzono technologię mechaniczną oraz sztuczne nawozy, możliwości człowieka w tej dziedzinie wydawały się nieskończone. Wszyscy znamy tę historię. Ale przekonaliśmy się również, że ten proces niesie za sobą niebezpieczeństwo. Cały czas uczymy się, że zakłócamy równowagę ekologiczną środowiska na własną odpowiedzialność. Okazuje się jednak, że to samo robimy z naszym ciałem. Redukując je do skupiska biochemicznych procesów, okradamy je z jego boskiej natury. Współczesny człowiek zachodniej kultury zatracił swoją duszę, o czym pisze Jung.[…]
Redukowanie życia, miłości i seksu do procesów fizjologicznych stanowi całkowite pominięcie strony emocjonalnej ciała, czyli tych działań, które są formą wyrażania duszy.
Gdyby przedstawić życie jako ogień płonący w ciele, miłość byłaby jego płomieniem. Jest to metafora, którą od wieków posługują się poeci i twórcy pieśni. Ale okazuje się, że jest to coś więcej niż tylko metafora. Zakochany człowiek dosłownie promieniuje, płomień uczuć lśni w jego oczach.
Taką intensywność uczuć czy pobudzenia można nazwać namiętnością lub pasją. Miłość, pasja, szczęście i ekstaza są terminami określającymi nasz kontakt z Bogiem. Kontakt z Bogiem w nas i Bogiem na zewnątrz. We wszechświecie istnieje ogień oraz energetyczne tętnienie, związane z procesem powiększania się i kurczenia. Jest to proces, z którego wywodzi się nasze życie i którego jest częścią, toteż mamy poczucie identyfikowania się z nim. Niektórzy mistycy czują wręcz zależność pomiędzy biciem ich serca a tętnieniem wszechświata. Ja sam czułem związek pomiędzy biciem mojego serca i serc ptaków. W środowisku miejskim są to jedyne prawdziwie wolne istoty.
Zjawisko empatii, kiedy jedna osoba może poczuć uczucia drugiem, zachodzi, kiedy dwa ciała wibrują z tą samą częstotliwością. Empatia jest podstawowym narzędziem terapeuty. Ludzie, których ciała są zbyt sztywna, nie odczuwają empatii z powodu bardzo słabego tętnienia. Osoby, których ciała są bardziej ożywione, są również bardziej wrażliwe na innych ludzi i ich uczucia. I oczywiście, im osoba ma w sobie więcej życia, tym większa jest jej zdolność do odczuwania miłości i szczęścia.
Pomimo że miłość jest źródłem życia, nie jest jego obrońcą. Trzeba być naiwnym, żeby wierzyć, że kochając, nie można zostać zranionym. Każdy człowiek zaczyna życie, kochając i będąc kochanym, jednak nie chroni go to przed atakami i urazami, na które wszyscy jesteśmy narażeni, szczególnie we wczesnym dzieciństwie. Kartki tej książki dają świadectwo bólowi i szkodom, jakie on wyrządza. Żyjący organizm nie przetrwałby długo, nie mając żadnych możliwości obrony. U większości organizmów obrona przybiera formę gniewu. Gniew jest naturalną reakcją na atak na naszą integralność lub wolność. Gniew jest jednym z aspektów pasji życia. Osoba pełna pasji będzie z pasją broniła prawa każdego człowieka do życia, wolności i poszukiwania szczęścia. W taki właśnie sposób postępowałby sprawiedliwy Bóg.
Alexander Lowen „Radość”. Naucz się wyzwalać energię stłumionych uczuć.

 Mandala na szkle "Zachwyt"

Komentarze

Zostaw komentarz